Marcowe "babeczki" w DKK Książniczki
Marcowy wieczór w DKK Książniczki upłynął pod znakiem dziewczynek, kobiet, bab – i babeczek. Atmosfera sprzyjała rozmowom o kobiecości, dziewczęcości i dziewczyńskości, a punktem wyjścia stały się dwie lektury, które podejmują te tematy w odmienny, lecz równie poruszający sposób.
„Babie lato” Marty Dzido to zbiór opowiadań, w których bohaterki – na różnych etapach życia – dążą do samostanowienia. Ich głosy splatają się w wielowymiarową opowieść o prawie do własnego ciała, wolności, emancypacji, odwadze i pamięci.
„Krzyk dochodzi z głębi trzewi, krzyk jak ryk, bo nie idę sama, bo jest nas sto, sto tysięcy, jeszcze więcej. Jest nas stos”.
Autorka posługuje się językiem gęstym od metafor, momentami niemal poetyckim, a nawet biblijnym. W jednym z opowiadań starzejąca się kobieta z zadziwieniem odkrywa, że „w moim niepozornym ciele mieści się całe zoo, czy stałam się arką, czy nadchodzi potop”. Ten styl nie wszystkim Książniczkom przypadł do gustu, jednak wiele z nas było nim prawdziwie zachwyconych. Zachęciłyśmy się do sięgnięcia po wcześniejsze książki Marty Dzido.
Z kolei „Dziewczynki” Weroniki Murek – zgodnie z podtytułem – to zbiór esejów o stawaniu się. Autorka pisze o dziewczyńskości jako o doświadczeniu płynnym, nieuchwytnym, związanym z marzeniem o tożsamości, która może nieustannie się zmieniać. To wizja życia jako procesu – migotliwego, pełnego przemian, wolnego od konieczności ostatecznego określenia siebie. Murek przygląda się postaciom i zjawiskom popkultury, odnajdując w nich figury dojrzewającej dziewczynki, momenty inicjacji, buntu i przemiany.
Te literackie rozważania skłoniły nas do osobistych refleksji, do poszukiwań w pamięci momentu, w którym zrozumiałyśmy, co znaczy być dziewczyną – z jakimi wiąże się to oczekiwaniami, zakazami i nakazami. Szczególnie poruszający okazał się wątek sekretów i dziewczęcych dzienników. W jego efekcie pojawiły się na spotkaniu małe skarby z przeszłości: symboliczna lalka, stare pamiętniki, fotografie w szkolnych mundurkach – i wiele cennych wspomnień.
Na zakończenie podjęłyśmy temat przechowywania pamiątek. Czy są jedynie sentymentalnymi artefaktami, czy raczej pomostem łączącym nas z dawnymi wersjami siebie? A może bywają też balastem, który utrudnia ruszenie naprzód? Z uśmiechem uznałyśmy, że Książniczka mieszkająca w pałacu z pewnością nie musi dokonywać takich wyborów – znajdzie miejsce na wszystko.
To było niezwykle udane „babeczkowe” spotkanie – pełne refleksji, wspomnień i dziewczęcej, kobiecej energii w najróżniejszych odsłonach.
Galeria zdjęć ze spotkania:
Odsłony: 110











