"Dawki fantomowe" w DKK Książniczki

Utworzono: wtorek, 30 maj 2023 Drukuj E-mail

W przededniu Święta Wszystkich Mam nasz Dyskusyjny Klub Książki spotkał się w licznym gronie, aby omówić kolejną lekturę. Tym razem, mimo takiej daty, nie była to wcale książka o macierzyństwie, lecz „Dawki fantomowe” Wojciecha Chamiera-Gliszczyńskiego. Co za zaangażowana i zawzięta dyskusja to była!

Historia opowiedziana w „Dawkach…” dotyczy małżeństwa Ireny i Ludwika Straussów. Kiedy się poznają (a są to lata 50. dwudziestego wieku). Irena jest stażystką w Szpitalu dla Dzieci ze Schorzeniami Nerwicowymi, Wadami Wymowy oraz Charakteru, a on – słynny na całą Polskę Ludową psychiatra, jest tego szpitala dyrektorem.

Większości Książniczek lektura się podobała, zagłębiały się w nią z ciekawością i przyjemnością. Co więcej, każda znalazła w niej coś dla siebie – czy to z racji pracy w naszym Wojewódzkim Szpitalu dla Nerwowo i Psychicznie Chorych, czy też znajdując podobieństwo relacji w swoim związku z osobistym profesorem Straussem. Niektóre Klubowiczki, dla pamięci, wypisały sobie myśli, które w jakiś sposób je poruszyły np. „Nauka jest kompromisem pomiędzy wolnością a ograniczeniem”. Najciekawszym jednak był głos, zazwyczaj mało odzywającej się, pani Bronisławy, która czytała tę powieść niemal jak własne wspomnienia. Ona również w latach 50. kończyła Szkołę Pielęgniarstwa Neuropsychiatrycznego. W Kościanie. Praktyki odbywała w dworku w Mościskach – w Oddziale dla chłopców Państwowego Sanatorium dla Nerwowo Chorych. Co więcej, w przedstawionych w książce metodach pracy Straussa zdecydowanie odnalazła sposoby profesora Bielawskiego, którego znała osobiście. Zapytałyśmy autora i potwierdził, iż książkowy Trzebielin miał swój pierwowzór właśnie w Kościanie.

Zastanawiałyśmy się również, czy rzeczywiście intencją autora było napisać (jak czytamy na okładce) groteskę ze świata Rolanda Topora? Dzięki nawiązanemu na fb kontaktowi mogłyśmy dowiedzieć się tego u źródła. Pan Wojciech odpowiedział, że chodziło mu po części o ukazanie dziwności istnienia, a czy to jest groteska (i do tego spod znaku R. Topora) to już filolodzy ocenią.

Zachęcamy do sięgnięcia po nieoczywistą, interesującą, wciągającą prozę Wojciecha Chamiera-Gliszczyńskiego.

zdj1     zdj2     zdj3       zdj4     zdj5

Odsłony: 486

katalog primo na stron

 

Aktualnie

Odwiedza nas 336 gości oraz 0 użytkowników.

Popularne artykuły